Recenzja opaski Mi Band 4 od Xiaomi

2020-04-22

Seria czwarta kultowej opaski od Xiaomi pojawiła się w Polsce już w czerwcu ubiegłego roku. Ja natomiast użytkuję ją dopiero od około 3 miesięcy i stwierdziłam, że to odpowiedni czas, by móc w końcu coś więcej powiedzieć na temat tego małego cudeńka. A więc zaczynajmy!

Wrażenia wizualne

Na wstępie chciałabym pochwalić Xiaomi za pewnego rodzaju minimalizm i ukłon w stronę poprzedniczki opaskiMi Band 3. Następczyni wizualnie przypomina właśnie wersję trzecią, co na pewno budzi nasze zaufanie do marki – są na tyle pewni dobrze wykonanej roboty, że nie kombinują i nie próbują wymyślić czegoś zupełnie innego, co mogłoby się nie sprawdzić. Wygląd poprzedniej wersji na tyle przypadł użytkownikom do gustu, że Czwóreczka na pierwszy rzut oka wcale się od niej nie różni.

Co natomiast jest innego? A no właśnie, mamy tutaj już większy wyświetlacz, którego przekątna wynosi 0,95’’. Jest to w pełni dotykowy, AMOLEDowy wyświetlacz, także naszym oczom będzie się jawić gama różnych barw, co można zresztą łatwo przetestować – ale o tym później.

Sama opaska jest wykonana z „termoplastycznego materiału elastomerowego”, przypominającego poniekąd gumę. Pasek można regulować za pomocą „guziczka”, który ma tyle poziomów regulacji, że nawet na moim wąskim nadgarstku opaska leżała idealnie! Pierwszy tydzień miałam problem, żeby przywyknąć do niej, ale później już się z nią nie rozstawałam nawet na chwilę (no chyba że podczas gotowania, ażeby to nie ufajdać jej jakimś mięsem...).

Funkcje opaski i jej zastosowanie

Przejdźmy zatem do jednego z najważniejszych punktów tej recenzji, czyli możliwości urządzenia. Jak to na inteligentną opaskę przystało, można na pewno na niej sprawdzić godzinę. Poprzez aplikację MiFit (o której kilka słów powiem jeszcze później) można wybrać sobie dowolną tarczę, na której zawsze znajdzie się kilka podstawowych informacji – data, godzina, liczba kroków i stan baterii.

Licznik kroków jest fenomenalny – poprzez analizę takich danych jak wzrost, waga itp. opaska idealnie liczy nasze kroki. Sprawdzane wielokrotnie, porównywane ze znajomymi, którzy też korzystają z niej i zawsze ta sama opinia – nie doda, ani nie zabierze nam „kroku”. Na opasce możemy wybrać również funkcję „status”, w której zobaczymy takie krótkie podsumowanie przebytych kroków danego dnia, przebytego dystansu w metrach oraz licznik spalonych kalorii.

Dalej mamy funkcję mierzenia naszego tętna. Ciekawiło mnie to, czy opaska będzie poprawnie mierzyła moje tętno, bo jednak sama „kapsułka” Mi Banda znajduje się na zewnętrznej części naszego

nadgarstka, natomiast puls zazwyczaj mierzymy na wewnętrznej jego części. Porównywałam jednak dane z opaski z tymi, które przeprowadzałam na domowym ciśnieniomierzu i wyniki były zadziwiające. Margines błędu wynosił +/-4.

Jeśli chodzi natomiast o funkcje treningowe, to jest ich naprawdę wiele. Szczególnie warta uwagi jest opcja pływania. Opaska ma certyfikat 50ATM, który świadczy o wodoszczelności do 50 m. Można zatem swobodnie z nią pływać na basenie, a urządzenie wykryje nawet, jakim stylem pływaliśmy! Ja sama miałam czasem problem z wybraniem funkcji treningowej, jako że zazwyczaj uprawiam treningi aerobowe bądź siłowe z ciężarami, aczkolwiek tutaj funkcja „dowolny styl” sprawdziła się. Minusem jest jedynie brak GPS, zatem telefon musimy mieć przy sobie podczas treningu.

Warto również zwrócić uwagę na możliwość sterowania odtwarzaczem muzyki z poziomu opaski. Szczególnie przydatne podczas ćwiczeń lub na zewnątrz, gdy nie chce nam się wyciągać telefonu z kieszeni/torebki. Sama funkcja dotyczy nie tylko klasycznego odtwarzacza w telefonie, ale również Youtube’a czy Spotify. Słuchając muzyki z YT, mogłam zatrzymywać czy też pomijać utwory. Bardzo fajna opcja!

Co jednak zasługuje na największe uznanie (według mnie, rzecz jasna) to powiadomienia z telefonu wyświetlane na opasce! Poprzez aplikację możemy wybrać dowolne aplikacje, których powiadomienia chcemy, by były wyświetlane na Mi Bandzie. Połączenia, SMS-y tak samo. Jako że ja sama zazwyczaj mam wyciszony telefon, a coby nie rozpraszał mnie dźwięk powiadomień podczas pracy. Jednak możliwość sprawdzenia na szybko, kto do Ciebie dzwoni lub co do Ciebie pisze, jest niesamowicie przydatna właśnie w pracy, czy na jakimś ważnym spotkaniu. To jest chyba moja ulubiona funkcja Mi Banda.

Znajdziemy tu również inne opcje, jak wybudzanie wibracjami (zamiast budzika), funkcja odnajdywania naszego urządzenia (niejednokrotnie zadbała o mój spokój psychiczny...), sprawdzanie prognozy pogody itp., aczkolwiek na ten temat już nie będę się rozpisywać, bo z części z nich po prostu nie korzystam wcale lub bardzo rzadko.

Urządzenie jest w stanie wytrzymać naprawdę sporo na jednym ładowaniu. Opaskę ładuję zazwyczaj raz na 3 tygodnie, zatem jest to naprawdę świetny wynik.


Co nam daje aplikacja?

W pierwszej kolejności chciałabym zaznaczyć, że opaska łączy się nie tylko z telefonami marki Xiaomi, czy też tylko z telefonami z Androidem (tak, pojawiają się takie wątpliwości wśród ludzi). Ja sama korzystam z telefonu marki Huawei, jednak nie miałam żadnego problemu, aby połączyć się z opaską. Aplikacja dla Mi Banda 4, czyli MiFit, działa na każdym urządzeniu z Androidem czy z system iOS (od wersji 9 lub wyżej). Wystarczy tak naprawdę ściągnąć aplikację, uzupełnić swoje dane, odpalić Bluetooth i trzymać opaskę blisko telefonu. Instrukcje w aplikacji są bardzo proste i przydatne.

W aplikacji możemy już sprawdzić szczegółowe dane dotyczące naszych treningów, przebytych kroków itp. Można ustawić sobie limit dziennych kroków do przebycia, a opaska nas powiadomi wibracjami, gdy ten limit przekroczymy. Ja osobiście cieszę się jak dziecko, gdy „Passa” przekroczonego limitu kroków u mnie trwa i trwa...

Co mnie urzekło w aplikacji i samej opasce, to monitorowanie snu. Jak już wcześniej wspominałam, na wstępie miałam w ogóle problem przywyknąć do samej opaski, zatem ciężko mi się z nią spało, jako że nie lubię mieć zbędnego balastu na swoich nadgarstkach podczas snu. Jednak po około tygodniu przywykłam do tego i było warto! Funkcja monitorowania snu w moim przypadku to strzał w dziesiątkę, ponieważ mogłam kontrolować, kiedy tak naprawdę zasypiam, ile razy budziłam się w nocy itp. Dzięki temu łatwiej było mi poradzić sobie z problemami ze snem, skoro mogłam przeanalizować, co jest nie tak i co mogę zmienić. Cudowna rzecz! 

Komentarze

Postów nie znaleziono

Napisz opinię